wczoraj bylam na urodzinach kumpla. chyba pierwsza od roku tego typu impreza... (jakby to te malolaty z pudelka napisaly-> zal). ludzie studia juz w miedzyczasie pokonczyli, niektorzy przerwali, bo jeden kierunek juz skonczony, to ile mozna. znalezli sens gdzies indziej. np. w polsce, maja wlasne firmy. inni wrocili wlasnie do Krainy Deszczowcow. Inni sa dumnymi rodzicami i pokazuja bez pardonu zdjecia pociech. albo wszystko na raz. Ja nie wiem. Sama chyba sobie klody pod nogi klade. Bo ja nie lubie tak zwyczajnie i prosto. Czyli nic sie nie zmienilo. Koniec moich studiow zbliza sie wielkimi krokami, a ja sie obijam.
Mam nowa prace. Mam calkiem mile kolezanki. Jestem szczesliwa, ze nie musze ogladac mojej zolzy szefowej. Ale nie bylo lekko. Nie cierpie rozmow kwalifikacyjnych.
Poza tym wnerwia mnie nagonka na ABC. Nigdy nie przepadalam zbytnio za Alicja, ale tez mi nie wadzila. Odkad zwiazala sie z Colinem kazdy obserwuje jej ruch. Kazdy wrozy rozstanie i wszyscy zacieraja rece, z nadzieja, ze nastapi to predko. Dlaczego? Dlaczego nie moze byc szczesliwa? Nikomu nic nie zabiera. Jest dorosla. I jesli sie zakochala, to co to nas obchodzi? Nie nam oceniac jej zycie, czy zycie Colina. Ja im w kazdym razie szczescia zycze. Bo co mi wadzi? Gdyby on stanal na mojej drodze, to pewnie tez bym sie zakochala, gdyby chemia pasowala. No kurde. Ulzylo mi.
Kto mnie jeszcze wkurza, to ta cala Szczolek. Nie warto nawet komentowac. Dziwie sie tylko, ze jej jeszcze nikt do sadu za te bluznierstwa nie podal.
aaaaa, mialo byc jeszcze o Mandarynie, nie? Otoz mandaryna, to mial byc moj nowy samochod w kolorze pomaranczowym. Ale nie kupilam, bo nie. Troche szkoda, ale widocznie tak mialo byc.
To wszystkiego dobrego w tym 2010.
Buziaki
Rówiież wszystkiego dobrego na Nowy Rok.
OdpowiedzUsuń na zawszePozrawiamy.