Zawiodlam sie na kims... nie potrafie opanowac lez. wiem, ze dramatyzuje, jak zwykle, ale to jest wstretne uczucie. rozdziera mi serce.
Gumis bierze w przyszlym tygodniu slub. a jak wiadomo, slubu z dnia na dzien sie nie bierze. skoro sie przyjaznimy, to dlaczego dowiaduje sie ostatnia i to przez przypadek od kogos, kto myslal, ze wiem???? no bo przeciez my z Gumisiem ziomale jestesmy, wiec powinnam wiedziec...
kiedy mial mi zamiar powiedziec, ze sie zeni??? ze sie ozenil? wiem wiem, mam swojego faceta, wiec nie powinnam sie denerwowac, bo to urodzie szkodzi...
mnie tylko zalewa krew, ze ktos komu ufalam, przez ponad rok robil mnie w balona. nabijal w butelke. mydlil oczy. sciemnial. flirtowal.
czuje sie oszukana i zraniona. nawet jesli nie powinnam i nie mam prawa.
jedno wiem, ciesze sei, ze to nie ja bede jego zona. i ciesze sie, ze mnie przed rokiem intuicjia nie zawiodla i w pore sie wycofalam. bo dzis cierpialabym prawdopodobnie baardziej niz bardzo. a tak jestem wsciekla do lez. (zawsze placze, kiedy jestem wsciekla, bo nic nie potrafie zrobic i musze plakac)...
w przyszlym tygodniu jade nad morze polnocne.
Płacz w takiej sytuacji jest w pełni uzasadniony.Masz prawo czuć się oszukana.Szczerość buduje relacje między ludźmi.Prawda nawet jak boli,to jednak jest siłą.Prawdziwy przyjaciel to ten szczery do bólu.I oby tylko tacy byli wokół Ciebie.Przykro mi,że coś takiego Cię spotkało.
OdpowiedzUsuń na zawsze