Ja- Haaallooo?
F- Guuuten Moooorgen! wita mnie radosny i juz przebudzony glos...
Ja- Dlaczego budzisz mnie tak wczesnie??????
F- No przeciez mialem cie obudzic, czy nie?
Ja- Taaak, ale to bylo wczoraj.......
F- E tam, przynajmniej nie spoznisz sie do pracy :)
Do pracy nie poszlam w ogole, bo mnie telepie. Nie wiem, czy to przeziebienie, czy hormony mi wariuja, ale sie poce, jak zwierz jakis. Do tego katar...
A jutro wyjezdzamy na nasz Wellnes-Weekend. Z okazji I-ej rocznicy wspolnego pozycia na odleglosc. Nie wiem kiedy ten czas zlecial. Przeciez dopiero co sie poznalismy, dopiero co bylismy w Wiedniu, dopiero byl Sylwester... Szalone to wszystko.
Nie lubie swojej szefowej, ale o tym zapewne pisalam. Nie lubie jej do tego stopnia, ze szukam sobie nowej pracy. Bo przez nia brak mi motywacji i pracy tez nie lubie. A poza tym brak mi energii. Czuje sie jakos tak...
Poooza tym znowu zeby... tym razem kanalowe. Korone, ktora robilam raptem trzy lata temu tez trzeba bylo sciagnac. I znow 700 euro w plecy.
No i jeszcze cos: Haslo Klementyna. Ale to zdradze dopiero na koniec roku, gdyby mialo cos nie wypalic.
Rozmawialam z jednym docentem o mojej pracy magisterskiej. Tzn o tym, czy by byl moim opiekunem. Zgodzil sie. Koniec studiow coraz blizej. Szkoda. Lubie ten klimat uniwerku.
Tak w skrocie to chyba wszystko. Na nic ani dla nikogo nie mam czasu. A czasu w ogole jakos tak malo. Za malo. Wciaz malo. Tak wiec przepraszam z gory, ze od dawna nie zagladalam :((
Trzymajcie sie kochane.