All rights reserved

Zgodnie z przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszelkie prawa do wszystkich fotografii na tym blogu są własnością autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie w jakiejkolwiek formie jest zabronione!!!

czwartek, 29 października 2009

Pobudka

Telefon. 6.30 rano.
Ja- Haaallooo?
F- Guuuten Moooorgen! wita mnie radosny i juz przebudzony glos...
Ja- Dlaczego budzisz mnie tak wczesnie??????
F- No przeciez mialem cie obudzic, czy nie?
Ja- Taaak, ale to bylo wczoraj.......
F- E tam, przynajmniej nie spoznisz sie do pracy :)


Do pracy nie poszlam w ogole, bo mnie telepie. Nie wiem, czy to przeziebienie, czy hormony mi wariuja, ale sie poce, jak zwierz jakis. Do tego katar...

A jutro wyjezdzamy na nasz Wellnes-Weekend. Z okazji I-ej rocznicy wspolnego pozycia na odleglosc. Nie wiem kiedy ten czas zlecial. Przeciez dopiero co sie poznalismy, dopiero co bylismy w Wiedniu, dopiero byl Sylwester... Szalone to wszystko.

Nie lubie swojej szefowej, ale o tym zapewne pisalam. Nie lubie jej do tego stopnia, ze szukam sobie nowej pracy. Bo przez nia brak mi motywacji i pracy tez nie lubie. A poza tym brak mi energii. Czuje sie jakos tak...

Poooza tym znowu zeby... tym razem kanalowe. Korone, ktora robilam raptem trzy lata temu tez trzeba bylo sciagnac. I znow 700 euro w plecy.

No i jeszcze cos: Haslo Klementyna. Ale to zdradze dopiero na koniec roku, gdyby mialo cos nie wypalic.

Rozmawialam z jednym docentem o mojej pracy magisterskiej. Tzn o tym, czy by byl moim opiekunem. Zgodzil sie. Koniec studiow coraz blizej. Szkoda. Lubie ten klimat uniwerku.

Tak w skrocie to chyba wszystko. Na nic ani dla nikogo nie mam czasu. A czasu w ogole jakos tak malo. Za malo. Wciaz malo. Tak wiec przepraszam z gory, ze od dawna nie zagladalam :((

Trzymajcie sie kochane.

niedziela, 20 września 2009

Kobieta myslaca?

Czy nie posiadanie jakichkolwiek oczekiwan* i wyzbycie sie zludzen to dobry sposob na zwiazek?

Jedno jest pewne: ulatwia zycie.

Poza tym po roku zycia na odleglosc przestaje mi to wystarczac.


Houston we have a problem....

*wspolny urlop dluzszy niz dwa dni.

A tak na marginesie: Londyn zwiedzany z przyjaciolka z dziecinstwa jest piekny i zabawny.
Wroce tam.

czwartek, 3 września 2009

Pojecie

Meskie pojecie o modzie:

M: Masz cos na szyi?
Ja: Coooo? Gdzieee?
M: toooo Twoj chlopak juz wrocil? (Jest w Brazylii)
Ja: ??? Nie, skad ten pomysl? (dalej nie czaje)
M: No to po co Ci apaszka?
Ja: ????
M: Myslalem, ze masz malinke. (!!!!)
Ja: To do ozdoby sie nie nosi, tylko do zaslaniania malinek?


A jutro Londyn :))
Bardzo sie ciesze, ze sie wyrwe, choc nie bez wyrzutow sumienia: po pierwsze w sobote jest pogrzeb M. na ktory zdecydowalam NIE jechac, poniewaz i tak juz jestem chora. Po drugie: jestem chora. Po trzecie: musze pisac prace semestralne. Postaram sie o tym wszystkim przez najblizsze dni nie myslec. Musze tylko spakowac jeszcze pare rzeczy :)
To ten.
Away...

niedziela, 16 sierpnia 2009

(')

Jest srodek nocy, ale ja nie moge spac. W ciagu dnia probuje uporzadkowac swoje zycie. Sortuje, przekladam, ukladam, wyrzucam... Potrzebuje chyba kontroli nad soba i tym co mnie otacza. Za bardzo sie rozglabalam.
Smierc M. dala mi do myslenia. Mimo, iz on by nie chcial, zeby ktos plakal, to jednak nie potrafie przestac... Mysl, ze zostaly mi tylko wspomnienia i kilka zdjec doprowadza mnie do jeszcze wiekszych lez...
Jestem wsciekla. Nie potrafie znalezc sobie miejsca. Chcialabym moc inaczej, ale ten bol... i ten ciezki oddech nie pozwala mi inaczej... Jednej rzeczy zaluje... Ze nie udalo nam sie spotkac od dosc dawna. Ze nie udalo nam sie spedzic odrobiny czasu wspolnie........

czwartek, 13 sierpnia 2009

Z Toba odeszly Anioly...

Byl pelen zycia i radosci. Jego usmiech powalal na kolana. Byl dusza towarzystwa, dzieki czemu mial wielu przyjaciol... Choc osobiscie twierdze, ze to byla ta energia, ktora z niego emanowala... Radosc zycia. Nie wazne, czy swiecilo slonce, czy padal deszcz... Kiedy M. byl w poblizu kazdy byl szczesliwy.
Dzis dowiedzialam sie, ze nie da nam wiecej swojego usmiechu, nie uslysze wiecej jego glosu, nie pobawie sie z nim na imprezie, nie usiade mu na kolanie, nie zrobie juz nic... Juz nigdy nie powie: Hej tam Monia, co slychac?
Po prostu. W jednej chwili ten usmiech powedrowal do nieba...
Nie moge w to uwierzyc. Wyplakalam juz tysiace lez i nadal nie moge do siebie dojsc.

Dlaczego Bog zabiera nie tych, co trzeba? Dlaczego Bog zabiera nam tak cudownych ludzi? Dlaczego? Skonczylby dopiero 32 lata... Caly swiat czekal na niego...

Dziekuje, ze byles, ze dales mi radosc i nadzieje. Przykro mi, ze nie nauczylam sie smiac i zyc jak Ty... Nigdy nie zapomnie kim byles i ile dla mnie znaczyles... Spoczywaj w pokoju...

poniedziałek, 20 lipca 2009

Urlop

jade do ojczyzny... w srode. tzn bilet mam na srode, ale sie wszystko moze zmienic, jesli nie napisze pracy semestralnej do docentki, ktora mnie juz dwa razy oblala... robie analize lingwistyczna... jak na razie od dwoch dni wypelniam tabele, zeby to potem moc jakos opisac...
pytanie retoryczne: czy mozna w dwa dni napisac prace? no mam nadzieje.

a poza tym leci bez zmian. wcinam czekolade, znow mi tylek rosnie, strasznie zasmakowalo mi ciemne piwo bezalkoholowe, znow siedze na ebayu, (czyli wydaje za duzo pieniedzy)...

znajomych widuje glownie na zdjeciach na facebooku albo na naszej klasie... o zmyciu makijazu na noc tez zapominam, bo zdarza mi sie zasnac z laptopem na kolanach... (wczoraj pisalam do 2.30)...

to tak w skrocie...
odezwe sie po urlopie

czwartek, 2 lipca 2009

Uff Uff

1. Koniec semestru coraz blizej. No wiec duzo stresu.
2. Dwie ekskursje z rzedu zaliczone. Calkiem ciekwie bylo pozwiedzac skanseny, muzea, posluchac wykladow i pojsc na pieszo do Polski na pizze.
3. Przeniesli mnie do innego dzialu. Do logistyki glownie. Fajnie jest. (Bo w blotku kapac sie fajnie jest.... Gracjan Roztocki ;D) Moja szefowa chyba jest zadowolona, ja tez.
4. Podpisalam umowe na dodatkowe godziny pracy w okresie wakacyjnym. Czyli bede do pazdziernika pracowac na caly etat.
5. W drugiej polowie lipca jade do Polski...
6. Moja dziura w nodze sie nie chce goic... Mialam stan zapalny. Pani doktorowa wyciela kawalek szwu i od razu lepiej to wyglada, ale na sport nadal nie moge isc.
7. Minelo mi i Doktórowi wlasnie 8 miesiecy.

Czyli jak zwykle: akcja, brak czasu i w ogole.
Trzymajcie sie kochane.